Światłoczułość i Kontury Jakuba Jarno

Pasionka i kontury człowieka…

„Światłoczułość” Jakuba Jarno to jedna z tych książek, o których trudno pisać, bo cokolwiek się powie, wydaje się za małe. To historia, którą bardziej się przeżywa, niż opisuje. Jarno prowadzi ją powoli, bez pośpiechu, jakby wiedział, że niektóre rzeczy trzeba czytelnikowi zostawić do przemyślenia.

W centrum jest Witek – chłopiec wrzucony w czas wojny, gdzie ludzie potrafią być dla siebie wybawieniem i zagrożeniem jednocześnie. Autor pokazuje tę rzeczywistość surowo: przemoc, strach, wykorzystywanie słabszych, przypadkowe okrucieństwo. Gdy wydaje się, że los daje mu chwilę bezpieczeństwa dzięki ludziom, których spotyka, za moment znów musi zaczynać od nowa, zdradzony i upokorzony przez innych.  Nikomu nie można ufać, mogłoby się wydawać. Tym bardziej wybrzmiewa jego przyjaźń z Żerką, dziewczyną, która pojawia się nie wiadomo skąd. Ich relacja rozwija się powoli, jest nieoczywista. Bardziej się siebie domyślają niż mówią o sobie. Piszą do siebie listy, gdy życie ich rozdziela.

Czy list pozwala powiedzieć więcej? Czy w liście tworzy się kreację? Czy rzeczywistość odbiera się inaczej niż oczekuje piszący? To książka o tym, komu wierzymy, w co wierzymy i czy po wojnie, zdradzie i stracie człowiek jeszcze potrafi zaufać. Nie jest to łatwa lektura, ale zostaje w człowieku na długo. We mnie Żerka została na długo. I „pasionka”, na której spotkali się z Witkiem po raz pierwszy. Cóż za piękne słowo ta „pasionka”. Pamiętam, jak jeździłam do babci na wakacje i też chodziłam na „pasionkę”. Możecie mi uwierzyć na słowo, tam nigdy nie było nudno. Wciąż widzę obraz łąki nad rzeką Orzyc, zapach lata i pamiętam dzieci, które spotykałam przy wypasaniu krów i to nasze bycie ze sobą.

„Światłoczułość” ma w sobie coś z Myśliwskiego – spokojną, filozoficzną uważność na człowieka. Nie goni za fabułą, tylko za prawdą. Do dziś nie wiadomo, kto kryje się pod pseudonimem Jakub Jarno. I może dobrze. Pseudonim daje wolność, pozwala pisać bez oczekiwań, bez presji nazwiska, bez konieczności tłumaczenia się z własnej biografii. A może też coś odbiera: możliwość spotkania autora tak, jak spotyka się człowieka, którego słowa nas poruszyły. Nie wiem, co jest lepsze. Wiem tylko, że w przypadku Jarno najważniejsze są książki i to, jak mocno potrafią w nas pracować. Reszta mnie nie interesuje.

Po „Światłoczułości” w wersji książkowej i audiobooku, sięgnęłam po audiobooka „Kontury” w interpretacji Mai Ostaszewskiej i Krzysztofa Gosztyły, książkę, którą oboje czytają z ogromną uważnością i wyczuciem, dokładnie tak, jak ta historia tego potrzebuje. To inna opowieść, ale czuć w niej tę samą uważność na człowieka. Obie książki pokazują, że Jarno nie opowiada historii, a opowiada człowieka. Tym razem autor znów pokazuje ludzi w momentach, kiedy coś w nich pęka i zmienia się wszystko. Jarno pisze spokojnie, momentami wręcz oszczędnie, a mimo to kilka scen z „Konturów” chodziło za mną jeszcze długo po wyłączeniu audiobooka. Chyba właśnie to najbardziej lubię w jego pisaniu.

„Kontury” to opowieść o Wandzie Jeżyńskiej, dziewczynie urodzonej w ostatnich dniach wojny, która dorasta bez rodziny, bez dokumentów i bez odpowiedzi na podstawowe pytania o własne pochodzenie. Jej życie zaczyna się od braku: braku nazwiska, braku historii, braku kogoś, kto mógłby powiedzieć: „jesteś dla mnie ważna”.

Wanda musi odnaleźć się w powojennej rzeczywistości, która jest surowa, obojętna i nie daje nikomu taryfy ulgowej. Na jej drodze pojawiają się dwaj mężczyźni: Franek Światło i Urban Sierpiński. Obaj wyciągają do niej rękę, ale dopiero z czasem okazuje się, który z nich naprawdę był wsparciem, a który źródłem bólu.

W” „Konturach” chyba najbardziej poruszyło mnie to, jak długo człowiek może nosić w sobie pytanie: „kim właściwie jestem?”. I jak bardzo brak odpowiedzi na to pytanie wpływa później na wybory i zaufanie do ludzi. Czy można zbudować siebie, jeśli na samym początku własnej historii jest wielka biała plama?

W tle pojawiają się motywy tenisa, literatury i powojennej Polski, ale nie jako ozdobniki, ale jako metafory wytrwałości, dyscypliny i walki o siebie. Fabuła prowadzi do mocnego, dobrze przemyślanego finału, który spina całą historię.

„Kontury” to nie tylko książka o tym co nam się w życiu przydarza, ale przede wszystkim o tym, co później z tym robimy i jak to w nas zostaje

PS

Gdy go spotkałam pierwszy raz, pomyślałam, że coś mi się przewidziało. Niemożliwe, żeby Krzysztof Gosztyła stał przede mną, jak gdyby nigdy nic i kupował coś na stacji benzynowej, na której właśnie tankowałam samochód. Przecież dosłownie chwilę wcześniej słuchałam jego głosu w audiobooku „Światłoczułość”. Niemożliwe, przewidziało mi się – pomyślałam i machnęłam ręką, tak jak odgania się niepotrzebną myśl albo obcy dym papierosowy.

Po pewnym czasie sytuacja się powtórzyła: ta sama stacja benzynowa, niemal ta sama późna nocna godzina i znów Pan Krzysztof Gosztyła w zasięgu mojego wzroku, stojący przy swoim samochodzie i czegoś w nim szukający. Tym razem postanowiłam podejść, choć z ogromną nieśmiałością. Zapukałam lekko w jego ramię, przeprosiłam, że przeszkadzam, że normalnie wcale tak się nie zachowuję, i wypaliłam: że właśnie drugi raz słucham, jak w Audiotece czyta „Światłoczułość”, że ma taki tajemniczy głos, iż po prostu mu wierzę, że polubiłam Żerkę, jedną z bohaterek i że ta książka jest trudna, ale tyle tam dzieje się między wierszami, i… mówiłam jeszcze coś, ale już dokładnie nie pamiętam.

Pan Krzysztof słuchał uważnie, a kiedy już myślałam, że za chwilę mnie „prześwięci” za zajmowanie mu prywatnego czasu, on ujął moją dłoń, pocałował ją i powiedział: „Bardzo pani dziękuję, że chciała się pani tym ze mną podzielić.”. Powiedział coś jeszcze, lecz pamiętam tylko, że odchodziłam do samochodu jak w chmurach i długo nie mogłam zasnąć…

Polecam Wam wysłuchanie tej książki, w interpretacji Krzysztofa Gosztyły. Jest absolutnie niezwykła, a i inne głosy, jak Antka Pawlickiego czy Karoliny Gruszki, też są bardzo wiarygodne.

„Światłoczułość” i „Kontury” Jakub Jarno – [Wydawnictwo Literackie]

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie nigdzie widoczny. Pola obowiązkowe są oznaczone *

Mamy ciasteczka

W tej witrynie są wykorzystywane pliki cookie, których Google używa do świadczenia swoich usług i analizowania ruchu. Twój adres IP i nazwa klienta użytkownika oraz dane dotyczące wydajności i bezpieczeństwa mogą być udostępniane firmie Google, by zapewnić odpowiednią jakość usług, generować statystyki użytkowania oraz wykrywać nadużycia i na nie reagować.