Warto czasami zboczyć z trasy, ab odkryć miejsce zaczarowane. Takie kolorowe domy odkryłam w miejscowości Zalipie w październiku 2024 roku. Pogoda była deszczowa, tak jak dziś. Jadąc z Tarnowa nie nadążałam wycieraczkami przecierać przednią szybę, gdy naraz mignęła mi przed oczami tabliczka z napisem „Malowana wieś 3 km” (coś w tym stylu), ale pojechałam dalej, by za chwilę, po szybkim namyśle stwierdzić – zawracam, przecież to tylko 3 km.
Wyjeżdżam zza zakrętu i moim oczom ukazują się domy wiejskie jak z wycinanki, jeden za drugi, a każdy kolejny jeszcze piękniejszy. Zatrzymywałam się przy nich i cieszyłam oczy, a uśmiech nie schodził mi z twarzy. Kto mieszka w tak zaczarowanych chałupach? Ciekawość była ogromna, ale nie miałam odwagi zapukać do żadnej, nawet najpiękniejszej. Pomyślałam, że wrócę do wsi za rok, gdy będzie ciepło. Wtedy na pewno będę miała możliwość poznać tych niezwykłych malarzy swoich domów. Może już niedługo moje plany się ziszczą…



Mój wiersz "Głęboka studzienka" w takim wydaniu nabiera zupełnie głębszego wymiaru i kto powiedział, że nie ma przypadków? Przecież zaledwie chwilę temu, recytowałam go na scenie i pomyślałam między wersami, że brakuje mi tylko ilustracji do niego, aby żył pełniej w innych, a tu taka studzienka....i ta wieczna ławka stojąca pod oknem, życzliwie zapraszająca by spocząć po trudach dnia... Ja tu zostaję...


Takim Strachem to ja też chcę być...

Zalipie malowane kwiatami, to najbardziej kolorowa wieś w Polsce, położona w województwie małopolskim w gminie Olesno. Wieś położona na Nizinie Nadwiślańskiej, będącej wraz z przyległymi terenami najcieplejszym obszarem Polski, ciepło wita już od progu i zaprasza na ucztę kwiatową. Nie tylko chałupy ozdabiane są kwiatowymi wzorami, ale również budynki gospodarcze, mieszkalne, studnie, piwnice, i wszystkie sprzęty, jakie tylko można ozdobić wzorami. Jak czytamy w pięknie ilustrowanej książce „Sercem malowane. Dom Malarek w Zalipiu”,”…ten rodzaj ludowego zdobnictwa ma swój początek w czasach dymnych chat. Nie było w nich komina i dym z paleniska uchodził przez otwór w dachu. Ściany we wnętrzu takiej dymnej chaty były zakopcone. Aby rozjaśnić wnętrze, gospodynie malowały wapnem na ścianach białe plamy tak zwane – paćki”.

Dom Malarek w Zalipiu im. utalentowanej zalipiańskiej malarki Felicji Curyłowej, która promowała Zalipie w kraju i za granicą – jest centrum ludowego malarstwa. Sama artystka nie doczekała się realizacji swojego projektu, ale we wsi wszyscy o niej pamiętają, W chałupie, w której tworzyła, dziś znajduje się muzeum jej pracy twórczej. Jeśli chcecie spotkać się z innymi artystkami ludowymi, wziąć udział w warsztatach i spotkaniach, aby wymienić doświadczenia artystyczne – Dom Malarek jest jak najbardziej odpowiednim miejscem ku temu. Tu możecie wyżyć się artystycznie.

Czasami, gdy szare niebo mocno przyciśnie nas do ziemi, trzeba sobie to życie pokolorować. Mimo, że w takim stanie nie ma w głowie przestrzeni na twórczość, to jednak brak słońca i uśmiechu jest silniejsze i ręce rwą się, aby…coś zmalować, tak od serca. „Sercem malowane” to najlepsze malowanie, bo płynące z wyobraźni, z pamięci, z tradycji, z pragnienia.
Nie umiem malować i przyznaję się do tego bez bicia, ale kto mi zabroni wyżyć się pędzlem? Przecież to nie chodzi o dzieła wybitne, o znawstwo, o predyspozycję do czegoś. Ja po prostu lubię dawać przedmiotom drugie życia, a może tak naprawdę sama sobie daję drugie i trzecie i kolejne…


Ale zmalowałam…
Sosna zagląda do mojego okna. A może to ja wyglądam przez okno i podglądam jak rodzą się szyszki i jak wróble przeskakują z gałązki na gałązkę. Jeszcze do niedawna żyłam w konarach drzewa, a teraz i ona mnie przerosła. Zimą gałęzie uginają się od śniegu, ale to zestawienie kolorystyczne – biel i zieleń jest wyjątkowa i przywołuje jedno, magiczne słowo: święta. To duże szczęście mieć taki widok z okna, a każda pora roku niesie inne doznania.
Drzewoterapia…drzewolecznistwo… – „badania wskazują, że przytulanie drzew może obniżyć stres, poprawić odporność organizmu i przyspieszyć regenerację po chorobie”. Przytulajmy drzewa, bo one też tęsknią za naszym dotykiem, przytulajmy się do drzewa, ono da nam siłę i nadzieję…a gdy nie ma drzewa w pobliżu, zawsze możemy je sobie namalować…



Numer 21 wysokimi drzewami stoi…
W tym roku wyjątkowo dużo stokrotek zamieszkało w naszych ogrodach. Łąki stokrotek, ścieżki stokrotek, całe rodziny stokrotek umaiły trawy. Nawet kosiarki im nie straszne, bo na ich widok się chowają, aby znów wychylić łebki do słońca. Stare, drewniane łyżki pomalowane nowością, pilnują ogrodu. Zaglądają łebkami do środka, czy wszystko na swoim miejscu. A tam „Stokrotka rosła polna. A nad nią szumiał gaj”.



Numer 23 z wartownikami…
Są miejsca ukwiecone przez cały rok. Tam nawet zimą są kolory. Lubię patrzeć na zmieniające się pory roku (tak naprawdę zmieniające się kolory, a podmieniają się, gdy przychodź ich czas). Prawdziwe jest powiedzenie, że u sąsiada trawa zieleńsza, bo w tym przypadku naprawdę tak jest. Magnolia wita wiosnę w pełnej krasie; hortensje prześcigają się która ładniej zakwitnie, która wyżej urośnie, która bardziej zapachem rozwieje wszelkie wątpliwości kto jest naj…; różowe azalie, „…reprezentantki miłości, romansu i kobiecości wyrażają uczucie i czułość, co czyni je idealnymi na prezent”. Jakie to szczęście móc przechodzić koło takich kwiatowych sąsiadek.



Numer 27 to najbardziej kwiecisty numer
Mam takich sąsiadów na działce, którzy tak jak mój tato, nie pytają, czy potrzeba – oni po prostu od razu z życzliwością pomagają, radzą i zawsze mają dobre słowo. To duże szczęście mieć takie osoby wokół siebie. A wymiana myśli i doświadczeń bezcenna!



Numer 29 to bardzo dobry numer
Czasami deszcz łzami pada, ale wystarczy popatrzeć na kwiaty i już wychodzi słońce.


Dwie strony …patelni
Dziś jest „Dzień Przyjaciela”. Z tej okazji postanowiłam wszystkim moim przyjaciołom powiedzieć tylko jedno: mam nadzieję, że zmalowałam Wam ten dzień…I uśmiecham się do Was i życzę kolorowego życia nie tylko od święta. Dziękuję, że jesteście! Ja zawsze jestem po Waszej stronie!


Którą stronę wybierasz…?
